INFO

ul. Szkolna 5,
48-118 Lisięcice

Święto Zmarłych

Zbliża się pierwszy listopada, dzień kiedy wszyscy ruszamy w stronę cmentarzy. Dzień Wszystkich Świętych, a po nim Zaduszki to czas jaki poświęcamy tym, którzy już odeszli z tego świata.

czytaj
Business person
Administrator

Już o szóstej rano było wiadome, że pogoda nas nie będzie rozpieszczać. Było potwornie gorąco. Nasz termometr o 9 rano, w cieniu, zanotował 29 stopni. Po śniadanku, na którym królowały kulki czekoladowe z mlekiem, ruszyliśmy w ponad sześćdziesięciokilometrową trasę. Pierwszy przystanek był już po trzech km w uzdrowisku, gdzie wdychaliśmy jod w potężnych tężniach. Kolejne przystanki wymuszone były już tylko zmęczeniem, gdyż poruszaliśmy się przez prawie bezludne tereny. Nie obyło się bez awarii. Pompowaliśmy dętki, naprawialiśmy spadające łańcuchy, ale posuwaliśmy się do przodu. Pogoda zbierała żniwo. Patryk wziął pierwszy Apap, potem Wiktoria zasłabła. Podobnie poczuła się Patrycja. Co chwilę chowaliśmy się w cieniu i polewaliśmy się wodą dla ochłody. Jeszcze te górki, jakby się na nas uwzięły, nie było im końca. Na 13.30 dotarliśmy do miejscowości Stańczyki. Tam już czekał na nas p. Andrzej z zimnym arbuzem i kiełbaskami z grilla na obiad. Po posiłku i odpoczynku wdrapaliśmy się kilkaset metrów pod słynne na całą Polskę mosty kolejowe. Te 40 m kolosy zrobiły na nas wrażenie. Niektóre dziewczyny chciały skakać z bandżi, ale nie znalazły żadnej liny. Jedziemy na trójstyk granic. Nie dość, że są ciągłe górki, to jeszcze dobija nas piaszczysty szlak. Zwalniamy niemiłosiernie. Utworzyła się silna grupa, która nazwała się żółwiami i ślimakami. Powoli, ale dojechaliśmy. Stanęliśmy równocześnie na terenie trzech państw Rosji, Litwy i Polski. Właściwie to stanął Łukasz, który wszedł na słupek trójstyku. Zrobiliśmy również sobie pamiątkowe zdjęcie na granicy województw Warmińsko - Mazurskiego i Podlaskiego, i ruszyliśmy na nocleg w kierunku Burniszek. Zostaliśmy rozlokowani w dwóch domkach ( bardzo ładnych). Zjedliśmy pyszną kolację - naleśniki z serem i swojskimi wyrobami wędliniarskimi. Najedzeni odpoczywaliśmy, rozmawialiśmy siedząc w ogrodach lub spacerując nad jeziorem.